Mam przed sobą dziwne pismo Ministra Sportu, Tomasza Lipca do posła (nomen omen)Krzysztofa Lipca. Poseł wystąpił niedawno do Ministra Sportu z wnioskiem o przyznanie stypendium sportowego mistrzowi świata w trójboju siłowym, Jarkowi Olechowi.

Minister odpisał, że to niemożliwe, bo na zawodach mistrz świata miał tylko 10 przeciwników, więc stypendium mu się nie należy. Powinien ich mieć co najmniej 12. Tak traktuje to rozporządzenie Ministra Sportu z 20 września 2006 roku i cześć!

Czytam i własnym oczom nie wierzę. Wprawdzie na lewo i prawo słyszy się głosy, że mieszkamy w „porąbanym kraju”, ale z drugiej strony wiadomo, że przecież kraj ten „sam się nie porąbał”. Mamy w reprezentacji Polski fenomena, którego występy rozsławiają imię Polski daleko bardziej niż „występy” niejednego ministra. Na całym świecie dzieje się tak, że gdziekolwiek startuje Jarek Olech, tam gra się wręcz „nałogowo” Mazurka Dąbrowskiego. Wszystkie narodowe reprezentacje zazdroszczą nam takiego zawodnika. _

Jarosław Olech
Jarosław Olech

Jarosław Olech nie należy do tych sportowców, którzy budują narodowy mit zwyciężając z zawodnikami z Madagaskaru, Grenlandii czy Bermudów jak to robią przedstawiciele niektórych dyscyplin, mocno przez Ministra preferowanych. Jarek Olech zwycięża przedstawicieli największych potęg sportowych! Jego osiągnięcia są nieporównywalne z „osiągnięciami” wielu faworyzowanych dyscyplin. Nie ujmując niczego z osiągnięć Adama Małysza, Otylii Jędrzejczak czy innych animatorów dobrego imienia naszego kraju uważam, że warto nareszcie pomyśleć o dopisaniu do tej listy właśnie Jarka Olecha, który – czy kogoś to interesuje, czy nie – również promuje Polskę w sposób najlepszy z możliwych.

Mając to wszystko przed oczami polski minister sportu nie uznaje za stosowne przyznać człowiekowi stypendium. Zasłanianie się nielogicznymi przepisami, skleconymi kilka miesięcy temu, w myśl których Jarek Olech powinien zadbać o powiększenie puli przeciwników (najlepiej byłoby taktycznie przegrać jakieś mistrzostwo świata, a wtedy natychmiast wokół przegranego mistrza zrobiłoby się gęsto od pretendentów do medali) nie świadczy najlepiej ani o tych przepisach, ani o „specjalistach”, którzy je ułożyli.

Mało tego! Minister Sportu pozwala sobie na wypisywanie nieuprawnionych uwag, jakoby gdzieś na świecie ideę fair play trafił szlag i to właśnie za sprawą Jarka Olecha. Oto cytat:

„Odnosząc się do uzasadnienia przytoczonego w interpelacji Pana Posła uważam, że dotychczasowe dokonania sportowe Pana Jarosława Olecha nie są jedynym powodem zmniejszającej się liczby zawodników w tej kategorii wagowej, o czym mogą świadczyć liczby startujących zawodników w poprzednich latach na imprezach rangi mistrzowskiej międzynarodowej. Przywoływanie opinii o unikaniu współzawodnictwa sportowego przez zawodników ze względu na bardzo wysoki poziom sportowy jednej osoby jest zaprzeczeniem idei fair play…”

Tomasz Lipiec
Tomasz Lipiec

Szanowny Panie Ministrze! Niech Pan weźmie pod uwagę fakt, że w kategorii, w której startuje Olech, zagraniczny zdobywca drugiego miejsca ma wynik o 100 kg (słownie: sto kilogramów) gorszy! Coś takiego nie zdarza się w żadnej innej sportowej sytuacji na poziomie międzynarodowym! I to z tej ogromnej różnicy poziomów wynika unikanie startów przez innych zawodników, a nie z „zaprzeczenia idei fair play”. Jak czułby się Pan, gdyby w dyscyplinie sportu, który Pan akurat uprawia, ktoś zdublował Pana czterokrotnie? Proszę sobie wyobrazić, że na ostatnich mistrzostwach Europy brązowy medalista z kategorii superciężkiej, ważący 174,60 kg, uzyska! wynik 280 kg w martwym ciągu. Jarosław Olech, ważący 74,80 kg uzyskuje w tej samej konkurencji wynik powyżej 300 kg. Używając języka mniej wyszukanego, nietrudno odgadnąć, że niektórzy zawodnicy traktują przegraną z Olechem jako przysłowiowy „obciach”, wręcz kompromitację z racji różnicy wyników i stąd bierze się ta ucieczka, której wymowa, niestety, do Pańskiej wyobraźni jeszcze nie dotarła. A ponadto…

Ponadto co najmniej od pół wieku czołowi zawodnicy na całym świecie są monitorowani przez konkurencję. Ciężarowcy, bokserzy, trój-boiści, kulturyści, zapaśnicy i judocy (a więc przedstawiciele dyscyplin, w których podstawę klasyfikacji stanowi kategoria wagowa) startują nie tylko po to, żeby zadbać o chwałę dla siebie, ale przede wszystkim o punkty dla reprezentacji narodowej. Jest mi wstyd, że takie proste rzeczy muszę wyjaśniać Ministrowi Sportu, człowiekowi desygnowanemu na to stanowisko na podstawie (mam nadzieję) sprawdzonych kwalifikacji. Tak więc Panie Ministrze, spróbuję Panu wyjaśnić to, co wie niemal od dziecka pierwszy lepszy kibic z ulicy. Jeżeli zawodnik X waży około 70 kg, to ma do wyboru start w kategorii 67,5 lub 75 kg, ponieważ zwykłe zabiegi dietetyczne są w stanie sprawić, że bez żadnych kłopotów „ciało sprosta życzeniom ducha”. Tym bardziej robi się tak, jeżeli w reprezentacji jest dwóch dobrych zawodników ważących przykładowe 70 kg. Wiadomo, że dla dobra drużyny narodowej jeden z nich wystartuje w kategorii wyższej, a drugi w niższej, bo tak praktykuje się to od lat na całym świecie, tak zawsze będzie i naprawdę nie jest to karalne, nie ma też nic wspólnego z ideą fair play, ani z jakimkolwiek wypaczeniem przepisów sportowych.

Zawody międzynarodowe rozgrywają sportowcy wyczynowi. W sporcie wyczynowym obowiązują sprawdzone reguły (i Pan rozlicza z nich

prezesów związkowych!), a wybór kategorii jest kwestią strategii. Wszak ambicją najlepszych zawodników na świecie nie jest walka o medal srebrny czy brązowy, ale o medal złoty. W międzynarodowym środowisku trójboistów wszyscy znają Jarka Olecha i wszyscy wiedzą, że nie można go pokonać. Dlatego kto tylko może, ucieka z jego kategorii do kategorii niższej lub wyższej w zależności od różnych preferencji oraz… strategii. Jak znam życie, mam prawie pewność, że Jarkowi Olechowi nigdy nie będzie towarzyszył wymagany polskimi przepisami komplet przeciwników. W jego kategorii wagowej nie da się tego załatwić nawet ministerialnym wybrzydzaniem na rzekomą niezgodność z regułami fair play.

Powstał paradoks. Najlepszy polski zawodnik, wręcz „etatowy” mistrz świata, pracuje w Londynie, aby zarobić na utrzymanie swoje i rodziny, bo polski minister sportu ogranicza mu pulę środków na życie, powołując się na bezsensowne przepisy! W rezultacie dochodzi do tego, że aby wziąć udział w majowych mistrzostwach Europy, polski zawodnik wziął urlop w Londynie i przyjechał zapracować na sukces Polskiego Sportu, bo czuje się moralnie zobowiązany do wsparcia Polskiej Reprezentacji (która, a jakże, zdobyła tytuł drużynowego mistrza Europy!)

Z jednej strony mamy więc wystawową „moralność” ministra, który powołuje się na jakieś sufitowe fair play, z drugiej moralność skromnego, koleżeńskiego chłopaka, który postanowił wesprzeć drużynę w drodze do zwycięstwa (na bilet lotniczy musiał wcześniej zarobić i nikt mu za to kasy nie zwrócił). Dodam, że akurat ten zawodnik ma już na koncie tyle tytułów mistrzowskich, że mógłby machnąć na wszystko ręką, bo kolejne tytuły przestają już robić na nim wrażenie. Jego udział jest po prostu rezultatem zwykłego patriotyzmu. Niestety, w ostatnim czasie polscy politycy zdołali wyleczyć z patriotyzmu wielu wartościowych ludzi w Polsce, o czym najlepiej świadczy zasięg emigracji zarobkowej.

Aby było jeszcze „śmieszniej”, dodam na koniec, że chodzi o kilkanaście setek miesięcznie. Za promocję Polski w świecie! Wstyd, Panie Ministrze! Gdzie Pan znajdzie drugą taką taniochę? Ze wszystkich stron słychać, że gospodarka rozwija się na potęgę, a tymczasem równolegle do tych plakatowych osiągnięć krzewi się dziadostwo i dziadowanie w nie najlepszym stylu.

Mirosław Gołąb

P.S. W nawiązaniu do idei fair play, która stała się motywem napędowym w liście Pana Ministra do Pana Posła warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną sprawę, jaką jest zachowanie się publiczności na zawodach trójbojowych. Otóż na tej imprezie nikt nie używa wulgarnych słów, nikt nie podpala samochodów i nikt nie rzuca kamieniami w sędziów – wprost przeciwnie – panuje wysoka kultura i równie wysokie zainteresowanie ze strony kibiców. Dzieje się tak, jak nie dzieje się podczas meczów w innych dyscyplinach, które na pewno zalicza Pan do fair play, dotując je szeroko i bez żadnych ograniczeń.

Facebook Comments
  • Bicepsy bez tajemnic cz.4

    SPOSOBY IZOMETRYCZNEGO NAPINANIA BICEPSÓW Izometryczne (bez wykonywania ruchu) napinanie m…
  • Bicepsy bez tajemnic cz.3

    MANIPULACJA LICZBĄ POWTÓRZEŃ Na poziomie osób zaawansowanych w treningach (można stosować …
  • Bicepsy bez tajemnic cz.2

    POZYCJA RAMION Są znaczące różnice w pracy bicepsów między ćwiczeniami wykonywanymi w pozy…
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Aktualności

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Bicepsy bez tajemnic cz.4

SPOSOBY IZOMETRYCZNEGO NAPINANIA BICEPSÓW Izometryczne (bez wykonywania ruchu) napinanie m…